Po co jest Wielki Wóz ?

…dni coraz krótsze…noce na palcach podchodzą pod dom…zjawiają się tak niespodzianie… otulają ciepłym mrokiem las…i wszystko dokoła… niebo przez kilka ostatnich nocy było takie piękne… może pora na bajkę? …co o tym myślicie…?

Po co na świecie jest Wielki Wóz?

 

Po co ? – zapytało dziecko.

Nie wszystko na świecie jest po coś, a może właśnie wszystko  po coś jest…

… wyobraź sobie świat w którym wszystko jest piękne, dobre, sprawiedliwe, ludzie są życzliwi dla siebie, nikt nie głoduje, nikt nikogo nie krzywdzi,…. w tym świecie wszystko jest idealne.  Rządzi dobry i mądry król, który każdemu daje tyle ile mu potrzeba, nikogo nie faworyzuje, każdego słucha z najwyższą uwagą i zrozumieniem, sądząc zawsze wydaje sprawiedliwy wyrok. Ten świat jest tak wspaniały że  nikt nie ma zbyt wiele pracy. Wszyscy robią to co do nich należy: dorośli pracują, dzieci uczą się i bawią.  Wieczorami mieszkańcy królestwa mogą odpocząć w pięknym otoczeniu, w tym świecie dni są zawsze słoneczne, ściany domów wyłożone są taflami luster, a że wszędzie są fontanny promienie słońca załamując się rzucają na lustrzane ściany domów tęcze rozsyłając w świat najpiękniejsze kolory. Wypielęgnowane parki pysznią się najpiękniejszymi kwiatami , dumne idealnie przystrzyżone drzewa ozdabiają skwery i place … wszystko to wygląda wspaniale, majestatycznie jak całe dumne królestwo ze swym dostojnym królem.

Pewnego  dnia bez żadnego powodu nad słoneczną krainą pojawiła się chmura. Chmura rosła i rosła … rosła tak szybko że w ciągu kilku godzin pokryła całe niebo  i żaden nawet najmniejszy promyk słońca nie przedostał się na ziemię  – znikły tęcze, znikły też uśmiechy z twarzy ludzi, umilkł śmiech…  w kraju zapanowała cisza. Nawet kwiaty poszarzały i straciły swój czar.  Cisza trwała długie lata a królestwo z raju zmieniło się w szare i nudne miejsce.

Wówczas przyszło na świat dziecko,  nieco inne niż wszystkie – niewidome,   ludzie zaczęli  mu współczuć, płakać nad jego losem, martwić się o Nie… a Ono rosło, nabierało sił i zaczęło poznawać świat .

Na początku poznało swój pokój,  a że był mały wyszło do innego, potem na korytarz, do sąsiadów, na ulicę, do parku i na skwer … aż gdy miało już sześć lat  doszło aż do  królewskiego zamku –  nie wiedziało że to zamek królewski, bo nikt mu  o tym nie powiedział, ludzie niczym się nie interesowali, nie zadawali pytań i nie byli ciekawi odpowiedzi –  a Ono było bardzo ciekawe, może nawet ciekawskie. Dziecko chodziło po marmurowych posadzkach zamku oczarowane  odgłosem swych kroków odbijających się echem po ogromnych, pustych korytarzach… raz biegło szybko, innym razem wolno, a czasem podskakując dotarło do każdego  najmniejszego składziku i największej komnaty zamku, a  nikt o nic go nie zapytał  i Ono nie zapytało nikogo o nic, bo nikogo nie widziało – było przecież niewidome. Tak dotarło do wąskich spiralnych schodów – weszło na samą górę  i poczuło podmuch świeżego powietrza- wiatr rozwiewał mu włosy i delikatnie chłodził nieco spoconą buzię, dziecko stanęło przed otwartym na oścież oknem i wychyliło się…

Uważaj bo wypadniesz…. – usłyszało cichy,  jakby wycieńczony  rozpaczą  głos za sobą.

Kim jesteś ?- zapytało

-Jestem nikomu niepotrzebnym starcem, który kiedyś był królewskim astronomem, oglądałem największe cuda wszechświata przez mój teleskop, obserwowałem gwiazdy, komety i asteroidy… teraz ani ja ani mój teleskop nie są już nikomu potrzebne… . W tym szarym świecie nie ma miejsca dla gwiazd.

Dziecko poprosiło starca aby opowiedział mu o gwiazdach, a astronom opowiadał, z każdym słowem mówił mocniejszym głosem, czuł że wraca do życia –  leżał jednak nadal na swym posłaniu i tylko czasem z oczu spływały mu łzy żalu i smutku. Dziecko upojone opowieścią koniecznie chciało  zobaczyć gwiazdy … chciało  zobaczyć Wielki Wóz,   ulubioną konstelację astronoma dostępną wszystkim, nie tylko posiadaczom teleskopu. Podeszło do teleskopu wierząc, że zobaczy Wielki Wóz i zobaczyło…. – gwiazdy zalśniły w soczewce  a ono przywarło do teleskopu mocniej i mocniej  obracało go w różne strony jakby w jednej chwili chciało poznać całe niebo ……….. a wtedy astronom dostrzegł jeden mały promyczek słońca…  potem drugi i trzeci i piąty  promyki ułożyły się w kształt Wielkiego Wozu na szarym, pustym niebie, a wtedy wszyscy ludzie podnieśli głowy, nieśmiały uśmiech zagościł na pierwszej,  drugiej i kolejnej twarzy po chwili uśmiechało się już całe królestwo, wtedy zasłona chmur się rozdarła i oczom wszystkich ukazało się pogodne, słoneczne niebo, niektórzy już zapomnieli jakie potrafi być piękne… promienie słońca znów załamywały się w fontannach i feeria kolorów zalała całe królestwo. Głośny śmiech rozległ się w najodleglejszym zakątku państwa wtedy   stary król zapłakał  ze szczęścia a z nim cały dwór… i astronom… i dziecko.

 

Nie pozwólcie nigdy odebrać sobie radości i szczęścia – walczcie o nie, pytajcie dlaczego i cieszcie się z każdej małej, może nawet nikomu innemu niepotrzebnej rzeczy, zróbcie w swoim życiu nieco miejsca dla gwiazd  – po to na niebie jest Wielki Wóz….

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *